> ## Content Index
> Fetch the complete content index at: https://www.podcastokawie.pl/llms.txt
> Use this file to discover other available public pages before exploring further.

# Kawowe Temu wkracza do Europy. Czy Niemcy pokochali Cotti?
- URL: https://www.podcastokawie.pl/kawowe-temu-wkracza-do-europy/
- Published: 2026-07-05T05:00:00.000Z
- Updated: 2026-07-11T10:52:48.000Z
- Description: Nazywana „kawowym Temu”, wchodzi do Europy nie tylko z tanią kawą, lecz z nowym modelem: szybkim i zamawianym w aplikacji. Niemcy są pierwszym poważnym testem.
- Author: Iwona Weidmann
- Tags: Berlin, Cotti Coffee, Luckin Coffee, HoReCa, Miejski Przewodnik, Kawa

**Espresso za 99 centów brzmi jak wspomnienie starego, dobrego świata. Dla chińskiej sieci kawiarni Cotti to jednak strategia biznesowa. Nazywana „kawowym Temu”, wchodzi do Europy nie tylko z tanią kawą, lecz z nowym modelem: szybkim i zamawianym w aplikacji. Niemcy są pierwszym poważnym testem.**

Początek 2026 roku przyniósł ruch, którego wielu obserwatorów rynku kawy się spodziewało. Cotti rozpoczęło europejską ekspansję niemal równolegle w kilku krajach: we Francji, w Niemczech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Za Odrą pojawiło się w Berlinie, Hamburgu, Kolonii i Düsseldorfie. Wybór Niemiec nie jest przypadkowy. To jeden z najważniejszych rynków kawowych w Europie. Jeśli model Cotti sprawdzi się na dojrzałym, mocno osadzonym w codziennych nawykach rynku, łatwiej będzie mu rosnąć dalej.

Niemieckie media od razu ustawiły wejście Cotti do Europy w ramie starcia ze Starbucksem. „Chiński anty-Starbucks” - pisał renomowany szwajcarski dziennik „Neue Zürcher Zeitung”, sugerując, że po latach dominacji amerykańskiej marki na Zachodzie do gry wchodzi nowy rywal. Porównanie to jest efektowne, ale mylące. Starbucks i Cotti działają w różnych modelach. Do Starbucksa idzie się po atmosferę, miejsce i czas. Cotti sprzedaje przede wszystkim niską cenę, szybkość i wygodę.

Ambicje są jednak duże. Cotti deklaruje, że chce zostać największą siecią kawiarni na świecie i już dziś mówi o około 18 tysiącach lokali w 28 krajach. To daje mu miejsce w ścisłej czołówce - za Starbucksem (około 40 tys.) i Luckinem (30 tys.). Ten ostatni, choć jeszcze większy, wciąż pozostaje niemal całkowicie skoncentrowany na rynku chińskim.

**Promocje za dane**

To właśnie doświadczenie Luckina najlepiej tłumaczy, skąd wziął się pomysł na Cotti. To projekt rozwijany przez byłych menedżerów Luckin Coffee – giganta, który w Chinach zbudował swoją pozycję nie tyle na samej kawie, ile na sposobie jej sprzedaży. Kluczowy okazał się model: szybki, cyfrowy i maksymalnie zoptymalizowany. W praktyce oznacza to model app-first: zamówienie w telefonie, szybki odbiór, minimum rozmowy i minimum pobytu. Dlatego kupno kawy w Cotti czy Luckinie bardziej przypomina zakupy tanich ubrań na Temu lub Sheinie niż wizytę w klasycznej kawiarni.

Taktyka ta pozwala ograniczyć koszty i obsłużyć jak najwięcej klientów w krótszym czasie. Dla Cotti „kawa na aplikację” ma jeszcze jedną zaletę: daje dostęp do ogromnej ilości danych. Żeby korzystać z aplikacji, trzeba się zarejestrować, podając m. in. numer telefonu, adres e-mail i dane do płatności. System może szybko „uczyć się” klienta - wie, co zamawia, kiedy i gdzie. Na tej podstawie może budować ofertę i promocje. Zauważyły to niemieckie media, które napisały o „haczyku danych” czy „kawie, za którą płaci się danymi”. Samo Cotti twierdzi, że gromadzone dane służą przede wszystkim działaniu aplikacji, ale nie podaje dokładnie, jak są one dalej wykorzystywane.

![Cotti Coffee Berlin](https://storage.ghost.io/c/bd/a3/bda30570-12d7-4663-81d2-5277df33552c/content/images/2026/07/Iwona-Weidmann-Cotti-Coffee-1.jpg)

Cotti Coffee Berlin fot. [Iwona Weidmann](https://www.podcastokawie.pl/author/iwona-weidmann/)

**Tam, gdzie kończy się rola baristy**

Zautomatyzowany model Cotti wyraźnie zmienia rolę baristy. W tradycyjnej kawiarni barista bywa przewodnikiem po menu, doradza, rozmawia z klientem. Ogółem: buduje relacje. W Cotti jego zadanie jest znacznie węższe: przyjąć zamówienie, uruchomić ekspres i wydać gotowy napój. Kawa staje się tu elementem szybkiego, wystandaryzowanego systemu. Rodzi się więc pytanie, czy w takim modelu mamy jeszcze do czynienia z baristą, czy raczej ze sprzedawcą kawy obsługującym proces.

Podobnie wygląda podejście do samego produktu. Cotti deklaruje, że używa ziaren w 100 proc. arabiki i buduje globalny łańcuch dostaw oparty m.in. na Ameryce Południowej, Etiopii i Wietnamie, ale nie ujawnia szczegółowo, z których farm czy plantacji pochodzi kawa. Więcej wiadomo o etapie wypalania: firma mówi o zintegrowanym zakładzie palenia w Chinach, o wydajności 45 tys. ton rocznie. W praktyce oznacza to długi łańcuch podróży - ziarno trafia z krajów uprawy do Chin, gdzie jest wypalane, a stamtąd jedzie dalej do lokali w Europie. To znowu pokazuje logikę Cotti: mniej opowieści o pochodzeniu i rzemiośle, więcej skali, standaryzacji i kontroli nad całym procesem.

**Kawa z kodem kreskowym**

Najlepiej widać to w praktyce. Do Cotti trafiam przy okazji wizyty w Berlinie. Lokal niedaleko dworca Friedrichstrasse działa pod tempo: wejść, odebrać, wyjść. Jeszcze zanim wchodzę do środka, wita mnie wielki baner obiecujący promocje i zachęcający do zamawiania kawy w aplikacji.

W środku kawiarnia jest nieco inna niż te, które wybrałabym na spokojną niedzielną kawkę. Jasne światło, kolorowe ekrany, migające, zmieniające się oferty. Obok kaw Cotti mocno promuje inne modne napoje - matchę mango-kokos, matchę latte czy kolorowe mrożone herbaty o różnych smakach. W berlińskim lokalu do specjałów należy jabłkowe americano - kawa połączona z sokiem owocowym, podawana na zimno i z lodem.

Otwieram aplikację i próbuję zamówić kawę „po ichniemu”. Nie działa. Skoro aplikacja zawodzi, zamawiam przy kasie. Muszę obejść się smakiem, z promocji nici. Już samo zamówienie flat white trochę mnie zaskakuje, bo tutaj wszystkie kawy, także ono, zaczynają się od rozmiaru M. Za flat white w takim rozmiarze płacę 3,10 euro, kartą. Za barem pracują dwie osoby, najwyraźniej pochodzące z Chin. Dziewczyna przyjmuje zamówienie, chłopak obsługuje ekspres. A właściwie wybiera na nim odpowiedni przycisk. Nie tyle przygotowuje kawę, ile ją uruchamia.

W lokalu jest sporo ludzi, a mimo to uderza mnie cisza. Nie ta spokojna, kawiarniana, ale bardziej neutralna, niemal bezosobowa. Nie słychać rozmów ani zwyczajnego tła, które zazwyczaj towarzyszy takim miejscom. Ludzie stoją, patrzą w telefony, czekają. Tylko nieliczni zajmują kilka foteli. Nagle słyszę krótki, trzytonowy sygnał: zamówienie gotowe. Odbieram swoje flat white w papierowym kubku z pokrywką z twardego plastiku. Na kubku naklejona jest etykieta z kodem kreskowym i dokładnym opisem zamówienia: rozmiar M, na ciepło, ze zwykłym mlekiem. Trochę jak metka przy ubraniu.

Siadam na chwilę przy wysokim stoliku. Wokół powtarza się ten sam rytm: wejść, odebrać, ewentualnie wypić na miejscu i wyjść. Nikt tu nie zostaje na dłużej. Nawet powitanie: głośne „hallo” z wyraźnym azjatyckim akcentem brzmi bardziej jak element procedury niż gest gospodarza. Ciekawa jest też różnica między klientami. Ci, którzy wyglądają na Azjatów, niemal automatycznie korzystają z aplikacji. Niemcy częściej podchodzą do kasy. Jakby dopiero oswajali się z tym systemem.

A smak kawy? Nienajgorszy. Lekko zbyt gorzki, poprawny, ale bez większych emocji. Tyle że chyba nie o smak tu chodzi. Bo Cotti nie sprzedaje doświadczenia, tylko sprawność i przewidywalność. To kawa bliższa tej z dobrze znanej nam Żabki niż z klasycznej kawiarni.

![](https://storage.ghost.io/c/bd/a3/bda30570-12d7-4663-81d2-5277df33552c/content/images/2026/07/Iwona-Weidmann-Cotti-Coffee-2-1.jpg)

Cotti Coffee Berlin fot. [Iwona Weidmann](https://www.podcastokawie.pl/author/iwona-weidmann/)

**Wygoda zamiast rytuału**

Koneserzy kawy raczej nie znajdą w Cotti swojego świata. Ale też nie oni są tu najważniejsi. Stawką jest masowy, codzienny klient, który chce zapłacić mniej i dostać kawę szybko, bez całej kawiarnianej opowieści. Być może właśnie na tym polega dziś najważniejsza zmiana na rynku kawy: nie na nowym smaku, lecz na przesunięciu akcentu z miejsca na system, z baristy na aplikację, z doświadczenia na wygodę.

Cotti nie musi przecież pokonać Starbucksa, by zmienić europejskich kawoszy. Wystarczy, że przekona wystarczająco wielu klientów, iż kawa może być po prostu kolejną szybką i tanią usługą. Europa nie jest tu zresztą marginesem, ale jednym z ważnych kierunków dalszego wzrostu.